Wyszukiwarka
Kalendarium
bezet (55)
Krótka charakterystyka: lekkie ADHD, bezgraniczne uwielbienie dla owczarzyny podhalańskiej, husky i Kiciaka, kinematograficzne zmanierowanie i silna mania czytelnicza, poparta toksyczną wręcz tradycją rodzinną, która każe "widzieć jasno w zachwyceniu".
Zobacz wszystkie wpisy
Sando, maca i krwawe zbrodnie
Ziarno prawdy Miłoszewskiego, tak jak i jego poprzednik Uwikłanie, to naprawdę dobrej klasy porządny kryminał: mocne morderstwo (-twa), zawiła i dobrze skonstruowana intryga, mylące czytelnika tropy, akcja trzymająca w napięciu do ostatniej strony i wyraziste postacie. Nooo, przede wszystkim jedna. Teodor Szacki, białowłosy prokurator po przejściach, inteligentny, do bólu logiczny i prawy (w kodeksowym sensie), niepokojąco przystojny i do tego eufemistycznie ujmując dosyć niemiły: facet jest niezłym... (tu wpisujemy każde brzydkie słowo). Co jest diablo pociągające dla płci pięknej.
Ale, ale, co my tu jeszcze mamy? Ano, Sando. Urokliwy, zaściankowy Sandomierz jako miejsce zbrodni, z bardzo, ale to bardzo czarną kartą antysemickich prześladowań, zbyt głęboko zakorzenionymi klątwami o rytuałach krwi i przerabianych na macę chrześcijańskich dzieciątkach (dzizzz!), małomiasteczkową mentalnością, zabobonami i skrywanymi tajemnicami. Bravo, świetnie oddane genius loci.
Polecam. Jako dobry kryminał i niezły kawałek naszej Polski/polskości/historii/mentalności.
Zygmunt Miłoszewski, Ziarno prawdy, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011
Najaktywniejsi blogerzy
zobacz wszystkich blogerów
Archiwum blogowe
zobacz wszystkich blogerów
Archiwum blogowe
2012
styczeń (8)
luty (15)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (10)
2011
styczeń (4)
luty (1)
kwiecień (11)
maj (9)
czerwiec (11)
lipiec (16)
sierpień (6)
wrzesień (15)
październik (17)
listopad (1)
grudzień (7)
2010
styczeń (3)
luty (7)
marzec (13)
kwiecień (9)
maj (4)
czerwiec (10)
lipiec (13)
sierpień (5)
wrzesień (9)
październik (3)
grudzień (1)










Kalendarium roczne

