Wyszukiwarka
Kalendarium
bezet (55)
Krótka charakterystyka: lekkie ADHD, bezgraniczne uwielbienie dla owczarzyny podhalańskiej, husky i Kiciaka, kinematograficzne zmanierowanie i silna mania czytelnicza, poparta toksyczną wręcz tradycją rodzinną, która każe "widzieć jasno w zachwyceniu".
Zobacz wszystkie wpisy
Brutalnie i wrzaskliwie
W co wierzy większość naszych rodaków? Że każdy z nich pochodzi od szlachty. Mało kto przyznaje się do chłopskiego pochodzenia. I to nasze polskie, wynikające z kompleksów wyobrażenie demitologizują Monika Strzępka i Paweł Demirski w mocnym spektaklu W imię Jakuba S.
Przepływamy swobodnie między rokiem 1846, 1848 (zniesienie pańszczyzny w zaborze austriackim), 2012 i 2021. Na scenie pojawiają się Jakub Szela, Howard Wagner (Śmierć komiwojażera Arthura Millera), właśnie zwolniony z pracy dyrektor marketingu, arystokratka z widłami w plecach, artyści starający się o kredyt. Potem jeszcze się tylko gmatwa i miesza…
Tak w skrócie: współczesną pańszczyzną stał się kredyt w banku, wszystko podporządkowane jest systemowi ekonomicznemu, transformacja zamieniła Polaka albo w nędzarza, z którego mordercze banki wysysają krew, albo w zatrutego kapitalistyczną chciwością Scrooge’a. Jest brutalnie, mściwie, krwawo, depresyjnie i wrzaskliwie. Do tego dodajmy typowo polskie morze pretensji, rozczarowań i kompleksów. Straszne, co? Na szczęście, przez całość przebija umowność konwencji.
Nastrój beznadziei potęguje scenografia. Tarzamy się w błocie i śniegu, z mgły wyłania się tylko wszystkim zawadzająca metalowa konstrukcja, sterta rozwalonych krzeseł biurowych, zepsuta lodówka z „oszałamiającą” zawartością mleka, wódki i półtuszy wieprzowej, rozkopane łóżko, brudny stół i drzwi bez zawiasów (to już chyba sprawa gwałtowności aktorów;)
Świetny język, z dużą ilością kalek, przeinaczeń, powtórzeń, stylistycznych zabaw. Momentami wręcz zjawiskowe teksty (wybrałam sobie co lepsze do cytowania). Czasem jednak śmiech zamiera na ustach, gdy zza żartów przebija tonacja serio.
I ci aktorzy… Widać, jak ogromny wysiłek musieli włożyć w role, jak wyczerpująca to była praca. Opłaciło się. Przede wszystkim brawa należą się za niesamowitą wręcz płynność z jaką przechodzą z jednej roli w drugą.
„Jak znajduję”? Smakowicie. Kawał soczystego mięcha! Tylko chyba natłok brutalności i natężenie emocji lekko mnie wyczerpały.
W imię Jakuba S. można zobaczyć w Teatrze Łaźnia Nowa 26-29 stycznia 2012 oraz 15-18 marca 2012 (do tej pory znane daty spektakli)
Najaktywniejsi blogerzy
zobacz wszystkich blogerów
Archiwum blogowe
zobacz wszystkich blogerów
Archiwum blogowe
2012
styczeń (8)
luty (15)
marzec (10)
kwiecień (9)
maj (10)
2011
styczeń (4)
luty (1)
kwiecień (11)
maj (9)
czerwiec (11)
lipiec (16)
sierpień (6)
wrzesień (15)
październik (17)
listopad (1)
grudzień (7)
2010
styczeń (3)
luty (7)
marzec (13)
kwiecień (9)
maj (4)
czerwiec (10)
lipiec (13)
sierpień (5)
wrzesień (9)
październik (3)
grudzień (1)










Kalendarium roczne

